Krzysztof Kozłowski

radca prawny
mediator

Jestem niepoprawnym entuzjastą prawa. Szczególnie bliskie jest mi prawo spadkowe i działkowe (dot. ROD), w których się specjalizuję. Obraną specjalizację uzupełniam kompetencjami z zakresu negocjacji i mediacji. Na co dzień pracuję w Warszawie, lecz wspieram Klientów z całego kraju.
[Więcej >>>]

Chcę podważyć testament

Epidemia koronawirusa trwa. Tak samo jak cykl artykułów na blogu, o wpływie koronawirusa na prawo spadkowe. Dzisiaj chcę Ci przedstawić pierwszego członka Testamentowej Brygady, a jest nim testament własnoręczny.

(czym jest brygada dowiesz się z artykułu Sporządzenie testamentu w czasie kryzysu)

Nadal wiele osób nie wie, że każdy z nas może sporządzić ważny testament samemu, w zaciszu swojego domu. Ale też w szpitalu, czy gdziekolwiek indziej. Bez wizyty u notariusza, bez jakichś skomplikowanych procedur. Bez konieczności rozmowy z kimkolwiek na ten temat.

Tak po prostu, usiąść i spisać swoją ostatnią wolę. I schować do szuflady lub przekazać komuś zaufanemu, jak często się dzieje.

Dla mnie to sedno prawa spadkowego. Kwintesencja. Takie spadkowe DIY 😉

Rzeczywiste prawo każdego człowieka do wyrażenia swojej woli i zdecydowania o przyszłym spadku.

(bardzo lubię wyobrażać sobie spadkodawcę zadumanego nad kartką papieru. Siedzącego przy stole, w świetle małej lampki. Z wiecznym piórem w dłoni, zawieszonym nisko nad papierem)

(o, coś w ten deseń)

testament własnoręczny

Przy czym pamiętaj: nie ma czegoś takiego jak najlepszy rodzaj testamentu. Wszystko zależy od Twojej indywidualnej sytuacji. Od tego, co i jak chcesz zrobić. Od wniosków z planowania spadkowego, najlepiej przeprowadzonego razem z prawnikiem.

Czy będzie to testament własnoręczny? Jak mawiają prawnicy: to zależy 🙂

Jak sporządzić testament własnoręczny?

Najważniejsze, żeby:

cały testament napisać odręcznie (stąd jego nazwa), opatrzyć datą i podpisać.

Nie wyczerpuje to tematu ważności testamentu jako takiego. Bo poza formą testamentu (tym, co spiszesz jako swoją ostatnią wolę) musisz też posiadać zdolność testowania etc. Mówiąc jaśniej, musisz być w stanie świadomie, swobodnie i skutecznie sporządzić testament.

Niemniej, powyższe warunki to istota testamentu własnoręcznego. Ustawowe minimum, aby odróżnić odręczną notatkę, pomysł czy projekt od faktycznej ostatniej woli spadkodawcy. Przy jednoczesnym ograniczeniu wszelkich formalności do minimum.

To na jakim papierze będziesz pisał, ani czym, nie ma żadnego znaczenia.

Większe znaczenie ma dobór odpowiednich słów, czytelność i jasność Twojej ostatniej woli. Żeby każdy rozumiał Twój testament tak samo, i nie miał żadnych wątpliwości co do Twoich intencji.

Widziałem wiele testamentów własnoręcznych.

Część z nich nie była przez nikogo kwestionowana, a sprawy kończyły się przed notariuszem, który na podstawie testamentu sporządzał akt poświadczenia dziedziczenia. Albo trafiały do sądu, gdzie także nie były przez nikogo podważane.

Inne jednak wzbudzały wątpliwości. Nie było wiadomo, co tak naprawdę miał na myśli spadkodawca. Czego chciał.

Chcę Ci o czymś opowiedzieć.

O historii pewnego testamentu własnoręcznego. Zrobię to jutro. Posłuchasz? 🙂 [edycja: opowieść jest tutaj]

Witam Cię serdecznie! Kolejny dzień epidemii. Czas na sporządzenie testamentu. Albo przynajmniej na rozmowę na ten temat 😉

Rozmawialiśmy już o planowaniu spadkowym w dobie koronawirusa, ale to nie wyczerpuje tematu, jakim jest wpływ obecnej sytuacji na prawo spadkowe.

I na nas, jako spadkobierców, testatorów, wierzycieli… Ludzi po prostu, bo prawo spadkowe dotyka nas wszystkich.

(ciągle to powtarzam, bo mam wrażenie, że mało kto jest tego NAPRAWDĘ świadomy. I staram się to zmienić)

Dziś chcę Ci opowiedzieć o wpływie koronawirusa na sporządzanie testamentów.

Wiesz już, że obecna sytuacja może skłonić ludzi do zastanowienia się, kto i w jaki sposób by po nich dziedziczył. Idealnie, jeżeli za refleksją na ten temat poszłyby działania. Jakie?

Często najlepszym wyjściem będzie sporządzenie testamentu.

Testamenty na różne okazje

W polskim prawie spadkowym istnieją testamenty zwykłe i szczególne. Te pierwsze można sporządzić zawsze. I nie jest to trudne.

(trudniej zrobić to dobrze, ale to temat na inny artykuł)

W przeciwieństwie do testamentów szczególnych, które wymagają (zgodnie z nazwą) szczególnych okoliczności, aby można je było ważnie sporządzić. Aby uniknąć sprawy o podważenie testamentu i skutecznie zabezpieczyć swoich spadkobierców.

Najpopularniejsze testamenty zwykłe to testament własnoręczny i testament notarialny.

Z testamentów szczególnych na uwagę zasługuje zaś testament ustny.

Jednak w czasie epidemii – moim zdaniem – liczą się tylko dwa spośród powyższych testamentów. Nabierają większego niż zwykle znaczenia.

Mam na myśli…

[werble]

…testament własnoręczny i ustny. Dlaczego?

Koronawirus i testamenty na czas kryzysu

Na pewno słyszałeś o „zamrożeniu” pracy sądów, które w większości spraw (z wyjątkiem tzw. spraw pilnych) odwołały rozprawy i ograniczyły swoje inne czynności. Wszystko po to, aby zmniejszyć ryzyko dla uczestników postępowań i pracowników sądów. Umożliwić stronom (i ich pełnomocnikom) izolację, bez konieczności ryzykownych wizyt na poczcie.

sporządzenie testamentu a koronawirus

Podobne działania związane z walką z koronawirusem nie dotknęły kancelarii notarialnych. Przynajmniej nie odgórnie.

Ale powiedzmy sobie szczerze. Nie chciałbym teraz iść do notariusza, żeby sporządzić testament. Myślę, że większość notariuszy też nie ucieszyłaby się na mój widok.

Nie to, żebym był jakiś niesympatyczny, czy coś 😉

Po prostu, po co ryzykować? Jeżeli czekałeś ze sporządzeniem testamentu aż do teraz, to możesz poczekać jeszcze chwilę. Poświęcić ją na dokładne zaplanowanie treści testamentu, na planowanie spadkowe.

Bo ma to ogromny sens, a okoliczności wręcz temu sprzyjają. W czasie kwarantanny wielu z nas może (albo wręcz musi, z uwagi na wprowadzone ograniczenia) zwolnić.

Zmniejszyć tempo. Zastanowić się nad tym i owym.

Myślę, że warto to wykorzystać.

Sporządzenie testamentu – właśnie teraz

sporządzenie testamentu a koronawirus

Ale jeżeli chcesz sporządzić testament już teraz.

  • Bo obawiasz się obecnej sytuacji. Bo czujesz że codzienność przestała być bezpieczna i przewidywalna (o czym pisałem tutaj).
  • Albo wręcz jesteś chory. Na koronawirusa lub na coś zupełnie innego. Niezależnie, czy Twój stan jest poważny, czy na szczęście nie.

To raczej nie zrobisz tego u notariusza.

I tutaj przychodzą z pomocą testament własnoręczny i ustny. Testamenty „szyte na miarę”, w sam raz na czas kryzysu.

Przede wszystkim dlatego, że pierwszy z nich można sporządzić samemu, bez udziału notariusza. A więc izolując się od ludzi (zachowując dystansowanie społeczne, jak nazywają to lekarze).

(ciekawe, ile takich pojęć, dotąd medycznych, pozostanie w naszym potocznym, codziennym języku na dłużej)

Drugi zaś jest testamentem „szybkiego reagowania”, gdy nie ma czasu lub możliwości, by testament sporządzić normalnie.

To taka Testamentowa Brygada do Zadań Specjalnych, która celem jest umożliwić Ci sporządzenie testamentu no matter what, no matter where. Wkraczająca do akcji w czasie kryzysu. Przenoszona do rezerwy, jak tylko sytuacja zostaje opanowana.

Bo najlepiej jest wtedy, gdy testament JEST. Czeka sobie. I oby tak sobie czekał jak najdłużej.

Ja tam nic więcej od niego nie oczekuję. A Ty? 🙂

W kolejnych artykułach postaram się przybliżyć Ci nieco członków Testamentowej Brygady (edycja: już są! Testament własnoręczny oraz testament ustny).

Tymczasem, pozdrawiam Cię serdecznie! Najlepszości!

Witam Cię serdecznie! Jeszcze nie ochłonąłem po emocjach związanych z opublikowaniem bloga i pierwszego artykułu o podważeniu testamentu, a już pracuję nad kolejnym. Bo szkoda czasu. Mam bardzo wiele pomysłów na ciekawe treści i nie mogę się doczekać, kiedy będziesz mógł je przeczytać! Dzisiaj tematem jest planowanie spadkowe.

I cały czas cieszę się blogiem, zaglądając do niego ot tak. Nawet nie po to, by sprawdzić liczbę odwiedzin. Chociaż nie powiem – jest to bardzo miłe 🙂

Ale, jak to się mówi, do brzegu. Bo tak w życiu, jak i w internecie, potrafię się rozgadać.

(mam nadzieję, że Ty także lubisz rozmawiać)

Dzisiaj chciałem Ci napisać o kilku moich przemyśleniach na temat wpływu koronawirusa, obecnej trudnej sytuacji, na szeroko pojęte prawo spadkowe. Konkretnie zaś, na planowanie spadkowe.

A że spadki dotyczą każdego z nas, to ten wpływ odnosi się po prostu do mnie i do Ciebie, a nie do jakiejś tam teoretycznej gałęzi prawa.

Codzienność też może być niebezpieczna

Mamy swoją bezpieczną rutynę. Zwykłą codzienność, kolejne dni następujące po sobie w znanym nam, kojącym rytmie. Przynajmniej większość z nas tak ma.

Żyjemy w demokratycznym, europejskim kraju i generalnie „jest ok”.

Zagrożenie dla zdrowia lub życia kojarzy nam się z przewlekłymi chorobami, wypadkami, jakimiś nagłymi zdarzeniami kryzysowymi. Ale nie z codziennością. Nie z wyjściem do sklepu po bułki, seansem w kinie, ani spotkaniem w większym gronie, by miło i towarzysko spędzić czas.

(bardzo mi tego brakuje, ludzi wokół mnie. Ty masz na pewno tak samo)

Koronawirus a planowanie spadkowe

Obecna epidemia koronawirusa wywróciła to wszystko do góry nogami.

Wyjście na choćby i małe bieżące zakupy wiąże się z zakładaniem maski i rękawiczek, ciągłą czujnością w drodze z i do domu, a później odkażaniem rąk, klamek, ubrania. Wyjście na pocztę czy do banku to rozciągnięte na bezpieczną odległość kolejki.

Obawiamy się spotkania z drugim człowiekiem. Nawet bardzo krótkiego.

Jedzenie na wynos i paczki „pochodzą” z wycieraczek do drzwi, zamiast z rąk dostawcy czy kuriera. To mówi samo za siebie.

To wszystko odziera codzienność z poczucia bezpieczeństwa.

A brak bezpieczeństwa skłania do myślenia. Także o tym, że człowiek jest kruchy i nie ma 100% kontroli nad wszystkim. Także nad własnym życiem lub zdrowiem.

I tutaj pojawia się prawo spadkowe.

Wiem, że źle Ci się o tym czyta, bo mnie źle się o tym mówi, ale spadki wiążą się ze śmiercią.

Choćbyśmy starali się o tym nie myśleć.

Choćbyśmy rozmowę o spadkach odbywali wyłącznie na sali rozpraw i używali prawniczego języka pełnego niezrozumiałych pojęć. Oderwanego od potocznej, zwykłej rozmowy. W pewien sposób odrealnionego.

Choćbyśmy, to i tak…

Art. 924 Kodeksu cywilnego brzmi:

Spadek otwiera się z chwilą śmierci spadkodawcy.

Więc trzeba to zaakceptować. Na tym świecie pewne jest tylko to i podatki.

(że pozwolę sobie przytoczyć Benjamina Franklina)

Planowanie spadkowe i…

A więc prawo spadkowe. I nieuchronność, o której rozmawiamy.

Myślę, że ten czas, czas epidemii, skłoni wielu z nas do zastanowienia się. Poświęcenia myśli lub dwóch temu, „co by było gdyby”. Co by się stało z naszym majątkiem. Kto by go odziedziczył. Czy tego właśnie byśmy chcieli. A może czegoś zupełnie innego.

Czy to zabezpieczyłoby Twoich bliskich?

A więc planowanie spadkowe.

koronawirus a planowanie spadkowe 2

Od najprostszego, polegającego na sprawdzeniu, kto po Tobie dziedziczy i czy to jest dla Ciebie „ok”.

Po drobiazgowe zaplanowanie, co, komu i dlaczego „zapisać w spadku”. Jak ustanowić „wentyle bezpieczeństwa” na wypadek, gdyby coś poszło nie tak. A może przekazać coś jeszcze za życia?

Możliwości, ze wszystkimi ich plusami i minusami, jest bardzo wiele.

Tak jak wiele jest ludzkich dramatów. Dramatów ludzi, którzy zostali – spadkobierców. Borykających się z bólem po utracie bliskiej osoby. Ale nie tylko z tym.

Często przez brak planowania spadkowego życie spadkobierców nagle staje na głowie. Utrudniając lub wręcz uniemożliwiając coś przecież znacznie ważniejszego. Odbycie żałoby, uporanie się ze stratą, odnalezienie się w nowych okolicznościach.

W codzienności bez Kogoś.

Prowadząc sprawy spadkowe zetknąłem się z wieloma rodzajami kłopotów prawnych spadkobierców, o których nie raz napiszę na blogu. Z niektórymi sobie poradziliśmy, z innymi nie.

Bo chociaż możesz korzystać z pomocy doświadczonego prawnika…

Takiego, który zna różne instytucje prawa. Zna orzecznictwo sądów, często „precedensowe”. A także potrafi to umiejętnie wykorzystać, by przekonać do swojej (a więc Twojej) racji sąd albo innych uczestników sprawy.

…to musisz pamiętać, że nawet najlepszy prawnik działa w ramach prawa.

A po śmierci spadkodawcy możliwości są znacznie ograniczone. Bo jest testament albo go nie ma. A jak jest – to jego treść jest taka, a nie inna.

Z pustego i Salomon nie naleje. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Prawda?

(niby frazesy, ale dają do myślenia)

Na szczęście, wśród moich Klientów coraz częściej pojawiają się testatorzy. A więc osoby, które chcą zaplanować dziedziczenie i zrobić to mądrze. Zrobić to po prostu lepiej.

I nie pozostawić Rzymskiemu Przypadkowi.

(jak czasem nazywam Kodeks cywilny. Dlaczego? Jeszcze o tym napiszę, innym razem)

…niebagatelna rola odpowiedniego podejścia

Podsumowując te luźne rozważania, myślę że koronawirus skłoni więcej ludzi do zastanowienia się nad prawem spadkowym. Niezależnie od wieku, bo jak pokazał nam wszystkim obecny kryzys, codzienność też może być groźna. I nie mamy nad nią pełnej kontroli. Nawet w tak istotnych sprawach jak kwestie zdrowia i życia.

A jeżeli się mylę, jeżeli planowanie spadkowe nie przebije się do naszej świadomości…

To przynajmniej zostanę na stanowisku, że powinno. Bo to ważne. Serio.

I może nie trzeba do tego podchodzić jak w kadrze z czarno-białego filmu, z ponurą muzyką w tle?

(jak uważasz?)

Bo ja, w ramach alternatywy, proponuję Ci potraktować myślenie o tym, co po sobie zostawisz, w kategoriach „Wielkiej Spuścizny, Twojej życiowej zaradności i ponadczasowej mądrości” 🙂

koronawirus a planowanie spadkowe 3

Tak z rozmachem, z poczuciem dobrze wykonanego zadania. Bo w istocie, do tego się to sprowadza. Zabezpiecz bliskich, tak just in case, i zajmij się czymś przyjemnym. Znajdź sobie jakąś nagrodę, pocieszkę ^^

Takie podejście zdecydowanie bardziej mi się podoba.

I jeżeli ten artykuł ma cokolwiek zmienić, to niech zainspiruje choć jedną osobę, by przemyślała swoją Wielką Spuściznę.

(i wiesz co, tak jakby patrzę z tego bloga na Ciebie, więc może… może dasz się namówić?)

🙂

PS W moich kanałach społecznościowych znajdziesz krótkie materiały, w formie małych kafelków, wspierające planowanie spadkowe. Tutaj i tutaj. Zajrzyj, jeśli chcesz. A wkrótce na blogu ciąg dalszy tematu prawa spadkowego w dobie koronawirusa (np. tutaj).

Stay tuned!

Wszystkiego dobrego Ci życzę!

Nic na siłę – o podważeniu testamentu

Krzysztof Kozłowski06 kwietnia 20202 komentarze

A więc podważenie testamentu. Szalenie poważny temat, a zarazem tytuł mojego nowego bloga.

Jest wcześnie rano, żona i dzieci jeszcze śpią, a ja grzeję wodę na kuchence i zaczynam pisać te słowa.

Mamy trzeci tydzień kwarantanny z powodu koronawirusa, nie wiadomo ile to potrwa, ale świąt wielkanocnych z pewnością nie będzie. A przynajmniej nie będą takie, do jakich się przyzwyczailiśmy.

Pracuję zdalnie, żona wciela się w nauczyciela i organizuje domowe przedszkole, a dzieci? Dzieci chciałyby swobodnie wychodzić i biegać, pacać wodę patykiem i ganiać gołębie.

Myślałeś o tym, czego Tobie najbardziej brakuje?

Bo mnie spokoju ducha, swobody cieszenia się coraz ładniejszą pogodą i łączącego się z tym biegania. Ale staram się wykorzystać ten czas, nie przespać go i nie zamarudzić. Jak?

Piszę pierwszy wpis na blogu. Taki trochę powitalny, trochę zakulisowy, ale z pewnością ważny, bo rozpoczynający moją przygodę z tym właśnie zakątkiem internetu, jakim jest własny, konkretny blog.

Pojawiający się „magicznie”, gdy wpiszesz jego adres. Na dowolnym komputerze i smartfonie. Ciekawe, gdzie i na czym właśnie go czytasz?

Nawet nie śniłem, że blog ten będzie tak dopracowany (technicznie, graficznie) i tak spójny tematycznie z moją specjalizacją.

I że będę się z niego tak cieszył ^^

Dlatego witam Cię serdecznie, z szerokim uśmiechem! 🙂

I biegnę wyłączyć wodę, bo już zaczyna gwizdać.

Podważenie testamentu – dlaczego?

Zalałem kawę, w ulubionym kubku z Gandalfem. Mogę pisać dalej.

Nie będę pisał o sobie (bo zrobiłem to już tutaj), ani więcej o blogu (opis jest tu).

Chcę za to napisać, dlaczego na temat bloga wybrałem spadki. I dlaczego podważenie testamentu, a nie – chociażby – jego prawidłowe sporządzenie.

podważenie testamentu

Bo mam w tym swoją misję, zgodną z misją mnie jako prawnika.

Spadki towarzyszą mi niemal od początku prowadzenia własnej kancelarii.

Występuję po stronie spadkobierców, testatorów (przyszłych spadkodawców) planujących swoją ostatnią wolę, członków rodziny zmarłego, zaskoczonych treścią testamentu.

A nawet wierzycieli, chcących odzyskać swoje pieniądze mimo śmierci dłużnika.

Doradzam w planowaniu spadkowym i występuję do sądu o stwierdzenie nabycia spadku. Reprezentuję Klientów w toku sprawy i poza nią, negocjując w ich imieniu zachowek. Przygotowuję umowy o dział spadku.

Mediuję między spadkobiercami, którzy nie mogą dojść do porozumienia, ale potrafią i chcą rozmawiać. Nawet jeśli tylko przy wsparciu bezstronnego mediatora. Tłumaczę, jak i co dziedziczy się na działkach w ROD (rodzinnych ogrodach działkowych), bo prawo ROD jest moją „drugą nogą” w ramach specjalizacji.

 

Podważam testamenty, kwestionując ich ważność. Ale też bronię ich, obalając zarzuty innych uczestników postępowania.

Bo to nie jest tak, że każdy testament należy podważać. Nie jest też tak, że testamentu należy zawsze bronić.

Nic na siłę.

 

O testamencie, ostatniej woli spadkodawcy, myślę z perspektywy jego autora. Tak myślą też sędziowie, bo i prawo nakazuje interpretować testament tak, by odzwierciedlał rzeczywistą wolę zmarłego.

I tutaj kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego na temat bloga wybrałem podważenie testamentu.

Piszę o tym, bo testament, niestety, nie zawsze jest wyrazem ostatniej woli spadkodawcy.

Owszem, bywa wyrazem woli, ale często zdarza się, że jest to wola kogoś innego. Bliskich spadkodawcy. Lub przeciwnie, osób wcale z nim nie związanych, ale chętnych „przytulić majątek” zmarłego.

Testament jest, ale bez ostatniej woli spadkodawcy

Spadkodawcy często są oszukiwani, manipuluje się nimi, byle tylko uzyskać korzystny dla kogoś rezultat.

Wynik finansowy w postaci dziedziczenia.

Mieszkania, dużych pieniędzy, fajnego samochodu. Różnych rzeczy.

Spadkodawca się nie liczy, podobnie jak jego ostatnia wola. Bo to nie jest jego wola. Są tylko kalkulacje zysku i czyjś interes. Pieniądze.

Ale testament jest. Spisany tak, jak tego chce przedsiębiorczy „spadkobierca”.

Zdarza się również, że celem zakusów nie jest spadkodawca, lecz sam testament. Bo może spadkodawca już nie żyje, a może po prostu nie dał się zmanipulować. Wtedy testament potrafi zniknąć.

Albo wręcz przeciwnie, objawić się, całkiem nowy, jeszcze pachnący tuszem. Dzieją się różne rzeczy. Co komu przyjdzie do głowy, i tak fantazyjne, jak daleko jest skłonny się posunąć.

Znowu mamy testament. Ale nie mamy ostatniej woli zmarłego. Mimo zachowania wszelkich jej pozorów.

Często, chyba najczęściej, jest też tak, że sam spadkodawca nie jest w stanie świadomie i logicznie wyrazić swojej ostatniej woli. Bo nie pozwala mu na to jego zdrowie. Zażywane leki. Uzależnienia.

Co nie zawsze oznacza, że nie jest w stanie sporządzić testamentu. Często taki testament spisuje. Mimo że nie powinien.

I wtedy również mamy testament. Ale też nie mamy w nim prawdziwej ostatniej woli. Po raz kolejny.

I wówczas lepiej, żeby zadziałał bezpiecznik w postaci dziedziczenia ustawowego. Niż ostało się coś, czego nikt nie chciał i się nie spodziewał. Ani spadkodawca, ani jego bliscy.

Lepiej, by nastąpiło podważenie testamentu.

Moja misja i testament, który należy podważyć

I tu pojawia się moja misja, mój cel i powód pisania bloga na taki, a nie inny temat.

O tym jak prawidłowo – w świetle prawa – sporządzić testament można znaleźć setki poradników. Dziesiątki blogów. Albo po prostu pójść do notariusza, który zrobi to za nas.

Ale żadne rady nie uchronią testatora przed podrobieniem jego testamentu, przed oszukaniem go i wpłynięciem na jego decyzje spadkowe. Nie pomogą, gdy spadkodawca cierpi na schorzenia, które nie pozwalają na jasne i logiczne wyrażanie myśli i woli.

I tutaj widzę moją rolę. Stąd ten blog.

Chcę Ci pomóc podważyć testament, który nie jest ostatnią wolą zmarłego.

A jedynie wadliwym zapisem czyjegoś interesu. Lub spisanymi na kartce słowami, za którymi nie stały jednak klarowne myśli i życzenia.

Na zakończenie ostatnia, kluczowa moim zdaniem, sprawa.

Warto odróżnić „atakowanie” testamentu tylko dlatego, że nie podoba Ci się jego treść, od podważania go z powodu jego nieważności. Wynikającej z tego, o czym mówiłem przed chwilą.

Zawsze więc warto poradzić się prawnika i dowiedzieć się, czy testament posiada cechy świadczące o jego nieważności, czy też wszystko z nim w porządku. A jedynie nie jest po Twojej myśli.

 

Nic na siłę.

 

Pozdrawiam Cię serdecznie i zapraszam do lektury bloga! 🙂