Krzysztof Kozłowski

radca prawny
mediator

Jestem niepoprawnym entuzjastą prawa. Szczególnie bliskie jest mi prawo spadkowe i działkowe (dot. ROD), w których się specjalizuję. Obraną specjalizację uzupełniam kompetencjami z zakresu negocjacji i mediacji. Na co dzień pracuję w Warszawie, lecz wspieram Klientów z całego kraju.
[Więcej >>>]

Chcę podważyć testament

Śmierć uczestnika postępowania spadkowego, o czym pisałem ostatnio na blogu TUTAJ, powoduje zawieszenie postępowania, a w najgorszym wypadku (i po upływie stosownego czasu) jego umorzenie.

Jak sobie poradzić z taką sytuacją?

Z pewnością chciałbyś, by w razie śmierci uczestnika postępowania spadkowego i zawieszenia sprawy sąd ustalił następców prawnych zmarłego i sprawę podjął.

(ja bym chciał. Bardzo!)

Niestety, ale… nie. Nic z tego.

Sąd w takich sytuacjach ogranicza się do zawieszenia postępowania.

Niekiedy, gdy sędziemu zależy, zdarza się, że wyśle dodatkowo pismo do pozostałych uczestników sprawy lub ich pełnomocników o wskazanie następców prawnych zmarłego.

Jeżeli nikt ich nie wskaże sprawa pozostaje zawieszona. I tyle.

I pół biedy, gdy spadkobiercom zmarłego zależy na kontynuowaniu sprawy, co ma miejsce wówczas, gdy liczą na wygranie sprawy, a w skład spadku wchodzą aktywa, a nie pasywa (długi).

Bo wtedy spadkobiercy zmarłego starają się jak najszybciej przeprowadzić nową sprawę spadkową (po zmarłym uczestniku postępowania) i złożyć w sądzie niezbędne dokumenty, wskazując na siebie jako prawowitych następców prawnych.

Dochodzi do podjęcia postępowania i sprawa toczy się dalej.

Pięknie 🙂

Gorzej, gdy zmarły uczestnik był na przegranej pozycji i jego spadkobiercom nie zależy na kontynuowaniu sprawy. Bo to nie tylko wiele zachodu i konieczność rozeznania w gąszczu przepisów prawa, ale też realne ryzyko poniesienia kosztów postępowania…

Wtedy cały ciężar walki o podjęcie postępowania spoczywa na uczestniku, któremu zależy. Na przewidywanym zwycięzcy 🙂

Śmierć uczestnika postępowania spadkowego a sposoby wyjścia z impasu

Jak więc zawalczyć, by sięgnąć po złoto?

Śmierć uczestnika postępowania sądowego

(w przenośni, a nierzadko również dosłownie. Ludzie różne rzeczy zostawiają w spadku 😉 )

Stosowne przepisy, umiejętnie wykorzystane i poparte solidną argumentacją, pozwalają uzyskać informacje o zmarłym uczestniku i jego spadkobiercach.

Uzyskać stosowne dokumenty. I w końcu przeprowadzić po nim sprawę spadkową.

(mimo że tym powinni się zająć jego spadkobiercy)

Można też, choć nie jest to ani łatwe ani oczywiste, pogrzebać w aktach sprawy i w oparciu o posiadane strzępy informacji przekonać sąd, by na nasz wniosek podjął określone działania, które przybliżą nas do pozyskania stosownych danych o następcach prawnych zmarłego.

Sąd może dużo więcej niż my. Ale generalnie nie jest do tego zobowiązany. I trzeba umieć go przekonać, że może i powinien nam pomóc.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, by się nie załamać nieoczekiwanym zwrotem akcji i mieć plan. Plan, który pozwoli na sprawne podjęcie postępowania.

Nim śmierć uczestnika postępowania spadkowego doprowadzi do kolejnej śmierci. Śmierci postępowania sądowego. Jego umorzenia.

Jeżeli szukasz pomocy prawnej, serdecznie zapraszam Cię do kontaktu. Odezwij się do mnie!

tel. 781 781 229mejl: kancelaria@kozlowskiradca.pl

Śmierć uczestnika postępowania spadkowego powoduje zawieszenie postępowania, co może doprowadzić nawet do jego umorzenia. Ma więc bardzo poważne konsekwencje dla każdej sprawy spadkowej.

Śmierć jest nierozerwalnie związana z prawem spadkowym. To oczywiste.

śmierć uczestnika postępowania spadkowego

Jednak mało kto spodziewa się sytuacji, gdy w trakcie sprawy spadkowej umiera jeden z jej uczestników. A więc ktoś ze spadkobierców.

Gdy uczestnik sprawy spadkowej umiera, sam staje się spadkodawcą. Zaś jego spadkobiercy następcami prawnymi, którzy powinni wejść w jego miejsce jako nowi uczestnicy postępowania spadkowego.

Dochodzi więc do nieoczekiwanej roszady w kręgu uczestników sprawy spadkowej.

Roszady, na którą mało kto jest przygotowany. Mimo że coś trzeba z nią zrobić, zrobić dobrze i w odpowiednim czasie.

Śmierć uczestnika postępowania spadkowego a działania sądu

Po zawiadomieniu sądu o śmierci uczestnika postępowania spadkowego, sąd musi zawiesić postępowanie z urzędu (a więc bez czyjegokolwiek wniosku). Zawieszenie obowiązuje z mocą wsteczną – od daty śmierci uczestnika sprawy.

W okresie zawieszenia postępowania żadne terminy nie biegną, a sąd przeważnie podejmuje tylko czynności związane z podjęciem postępowania.

Powyższe sprawia, że w sprawie nic się nie dzieje. Jest “zamrożona” bardziej, niż na skutek epidemii koronawirusa.

A skoro tak, to podważenie testamentu również musi poczekać. Spadek i werdykt, komu się on należy, czekają…

Na co?

W większości przypadków na zgłoszenie się do sprawy lub przynajmniej wskazanie następców prawnych zmarłego uczestnika postępowania.

I nie czekają wiecznie, bo po upływie pięciu lat od wydania postanowienia o zawieszeniu postępowania sąd musi umorzyć postępowanie.

Zamknąć sprawę bez wydania rozstrzygnięcia.

(to boli. Zwłaszcza, gdy sprawy toczą się nierzadko kilka lat)

Co można z tym zrobić? Jak ratować swoją sprawę? Czytać tego bloga 🙂

Bo o tym, jak poradzić sobie w sytuacji śmierci uczestnika postępowania spadkowego, podejmując własne, aktywne działania, napiszę już za kilka dni. (PS. Ten artykuł przeczytasz tutaj>>).

Jeżeli szukasz pomocy prawnej, serdecznie zapraszam Cię do kontaktu. Odezwij się do mnie!

tel. 781 781 229mejl: kancelaria@kozlowskiradca.pl

Jak dobrze być znowu w sądzie!

Krzysztof Kozłowski30 czerwca 2020Komentarze (0)

Epidemia koronawirusa poważnie wpłynęła na pracę sądów, w praktyce prowadząc do zamrożenia wszelkich toczących się spraw spadkowych.

W szczególności dotknęło to spraw o stwierdzenie nabycia spadku, a więc postępowań, w trakcie których dochodzi do prób podważenia testamentu.

Pisałem o tym na blogu, wyjaśniając, jak w obecnym czasie (nie) funkcjonują sądy.

Znowu w sądzie

Dziś, chociaż do końca epidemii jeszcze daleko, zniesiono większość ograniczeń. Do “pracy” wróciły również sądy. Ale w sposób daleko inny od znanego nam sprzed kilku miesięcy.

Jak wygląd sądowa “nowa rzeczywistość” ?

W kolejnych tygodniach czerwca sędziowie zaczęli prowadzić rozprawy. Już w połowie miesiąca miałem przyjemność pojawić się w tym celu w sądzie.

Tym większą, że dotyczyła mojego konika, a więc postępowania spadkowego z podważeniem testamentu 🙂

Zapoznanie się z aktami sprawy

Pierwsza zmiana dotyczyła pracy czytelni akt.

Chcąc zapoznać się z aktami przed rozprawą (aby nie dać się zaskoczyć przeciwnikom, zwłaszcza gdy mają brzydki zwyczaj składania pism procesowych z opóźnieniem, wbrew zarządzeniom sądu) nie mogłem swobodnie określić dnia i godziny mojej wizyty w sądzie.

Z uwagi na dążenie do ograniczenia liczby osób przebywających jednocześnie w pomieszczeniach sądu wskazano mi konkretny dzień i godzinę, kiedy mogłem zapoznać się z aktami.

Przy wejściu do sądu zmierzono mi temperaturę, poproszono o dezynfekcję rąk i pouczono o konieczności noszenia maseczki.

Idąc korytarzami, nie dało się zapomnieć o epidemii. Większość miejsc do siedzenia była zaklejona żółto-czarnymi taśmami, okienko kasy sądu było nieczynne, a na ścianach pojawiły się dozowniki z płynem dezynfekującym.

W samej czytelni akt dostępne były tylko niektóre, wskazane przez pracownika sądu, stoły.

Rozprawa sądowa “po nowemu”

Później przyszedł Dzień Sądu, a przynajmniej dzień sądu doczesnego 😉

Do zwyczajnych emocji, jakie towarzyszą każdej rozprawie, doszedł dodatkowy dreszczyk niepewności…

Czy zostaniemy wpuszczeni na rozprawę? A co jeśli zostanę odizolowany i mój Klient pozostanie bez pełnomocnika?

Musisz bowiem wiedzieć, że zgodnie z najnowszymi wytycznymi, osoby o podwyższonej temperaturze ciała nie mogą wziąć udziału w rozprawie. I nie chodzi tu o jakąś wysoką gorączkę, lecz o temperaturę równą lub wyższą niż 37,5 C.

Może się więc zdarzyć, że ktoś, kto czuł się dobrze poprzedniego dnia, nazajutrz będzie miał wyższą temperaturę.

I na salę sądowa nie wejdzie.

Niekoniecznie z powodu koronawirusa. Ale trzeba “dmuchać” na zimne i sądy to robią.

Ważne więc, by uprzedzić swojego Klienta o takiej możliwości i dokładnie wytłumaczyć, jak powinien zachować się w tego rodzaju kryzysowej sytuacji.

W mojej sprawie na szczęście obyło się bez zwiedzania sądowej izolatki 😉

A jak wyglądała sama rozprawa?

Pleksiglasowe osłony, sędzia w przyłbicy, a uczestnicy sprawy w maseczkach. Pojedyncze wchodzenie na salę i obowiązkowa dezynfekcja rąk przed zajęciem miejsc. Zachowanie 2-metrowego odstępu, także między Klientem a jego pełnomocnikiem.

Zakaz składania pism procesowych na rozprawie – zamiast tego biuro podawcze i 24h kwarantanna.

I nieobecność większości uczestników i świadków, z powodu obawy o ryzyko zakażenia koronawirusem, wykazywania objawów chorobowych lub styczności z takimi osobami.

Tak więc przy sprawach, gdzie jest wielu uczestników, nie jest lekko. Należy się nastawić na większą liczbę rozpraw i dłuższy czas trwania postępowania. Trudno bowiem zgromadzić wszystkich w jednym miejscu i czasie.

Wiele zależy od sędziego, który może lepiej lub gorzej wykorzystać czas i możliwości konkretnej rozprawy, wydać odpowiednie zarządzenia. Organizacja i planowanie, ważne od zawsze w każdym postępowaniu, w “nowej rzeczywistości” jeszcze bardziej zyskują na znaczeniu.

Tak czy inaczej…

… jak dobrze być znowu w sądzie! 🙂

Jeżeli szukasz pomocy prawnej, serdecznie zapraszam Cię do kontaktu. Odezwij się do mnie!

tel. 781 781 229mejl: kancelaria@kozlowskiradca.pl

Opowiadałem Ci już o testamencie osoby ubezwłasnowolnionej i testamencie przed ubezwłasnowolnieniem. Więc dzisiaj chciałbym pokazać Ci kilka przykładów. W temacie: ubezwłasnowolnienie a testament.

Jedziemy 🙂

Jest 2020 rok. Sporządzam testament własnoręczny. Mija 8 lat i okazuje się, że w 2028 r. zostaję ubezwłasnowolniony (nie ma żadnego znaczenia, czy całkowicie czy częściowo).

Czy mój testament pozostaje ważny?

TAK!

Bo na dzień sporządzenia testamentu nie byłem ubezwłasnowolniony, a obowiązujący w tym dniu przepis stanowił, że mając pełną zdolność do czynności prawnych mogę sporządzić testament.

To co wydarzyło się później nie powoduje nieważności testamentu.

Bo to było później 🙂

Ok, inny przykład.

Jest rok 1990. Zostałem ubezwłasnowolniony przez sąd. Ale mija 10 lat i w 2020 r. sąd uchyla ubezwłasnowolnienie. W 2022 r. sporządzam testament.

Czy testament będzie ważny?

Znowu, TAK!

ubezwłasnowolnienie a testament

Bo na dzień sporządzenia testamentu nie jestem ubezwłasnowolniony i przepis pozwala mi na sporządzenie testamentu.

(zakładając że do 2022 r. prawo nie ulegnie zmianie. Co przecież może się zdarzyć każdej nocy, na posiedzeniu Sejmu 😉 )

Ubezwłasnowolnienie a testament – spadkowa zgaduj zgadula

Kończąc, jeszcze jedna, obiecana Ci prawnicza zagwozdka. A co jeśli…

Spadkodawca cierpi na chorobę psychiczną, która hipotetycznie uzasadnia jego ubezwłasnowolnienie, ale nie został ubezwłasnowolniony? Bo nigdy nie toczyła się sprawa o ubezwłasnowolnienie?

Czy jego testament będzie ważny?

Ha! 🙂

A może Ty znasz odpowiedź na to pytanie? Albo przynajmniej spróbujesz pokombinować? Zostaw komentarz!

Pogłówkujmy razem 🙂

Ubezwłasnowolnienie a testament to złożony temat. Budzący wiele wątpliwości i pytań ze strony Klientów. Mam nadzieję, że cykl artykułów na blogu wyjaśnił chociaż część z nich 🙂

Jeżeli szukasz pomocy prawnej, serdecznie zapraszam Cię do kontaktu. Odezwij się do mnie!

tel. 781 781 229mejl: kancelaria@kozlowskiradca.pl

Testament przed ubezwłasnowolnieniem

Krzysztof Kozłowski25 kwietnia 2020Komentarze (0)

Wiesz już, że testament osoby ubezwłasnowolnionej jest bezwzględnie nieważny. Ale co w przypadku, gdy testament powstał przed ubezwłasnowolnieniem?

Taki testament jest skuteczny i wywołuje wszystkie skutki prawne!

Dlaczego? Zaraz Ci o tym opowiem, posłuchaj 🙂

W poprzednim artykule mówiłem, dlaczego osoba ubezwłasnowolniona nie może sporządzić ważnego testamentu.

W dużym skrócie, ubezwłasnowolnienie powoduje utratę zdolności do czynności prawnych. A to z kolei oznacza brak zdolności testowania.

Czyli zdolności do sporządzenia i odwołania testamentu.

Tylko nazwanej fikuśnie i tak, by na myśl przychodziła jakaś kompetencja w byciu testerem darmowych próbek różnych produktów. A nie możliwość decydowania o losie swojego majątku po śmierci 😉

Czyli mamy takie równanie:

jesteś ubezwłasnowolniony = nie możesz napisać testamentu.

A jeśli go napiszesz, możesz spodziewać się, że dojdzie do podważenia testamentu w sądzie.

Ok, jedziemy dalej.

Testament przed ubezwłasnowolnieniem

A co jeśli testament powstał przed ubezwłasnowolnieniem?

testament przed ubezwłasnowolnieniem

A jeżeli powstał później, po tym jak sąd uchylił ubezwłasnowolnienie?

To są naprawdę dobre pytania! I jedna z wielu prawniczych zagwozdek, które trzeba rozwiązać.

Odpowiedź kryje się w ustawie, z której korzystają tylko prawnicy (a i to nie wszyscy!).

Sam zobacz:

Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Przepisy wprowadzające kodeks cywilny:

Art.  LII.

§  1. Do testamentów, do odwołania testamentów (…) stosuje się, jeżeli chodzi o zdolność osób (…) prawo obowiązujące w chwili złożenia tych oświadczeń.

(…)

Powyższe oznacza, że na dzień sporządzenia testamentu bada się dwie rzeczy:

  • czy spadkodawca jest ubezwłasnowolniony?
  • jak brzmi treść przepisu dotyczącego zdolności testowania?

Od odpowiedzi na te pytania zależy, czy powstały testament będzie skuteczny.

(jutro pokażę Ci różne przykłady, będę miał też dla Ciebie zagadkę)

Jeżeli w chwili sporządzenia testamentu spadkodawca nie był ubezwłasnowolniony, a przepis miał taką treść, jak obecnie – to testament jest ważny.

Testament przed ubezwłasnowolnieniem będzie skuteczny. O ile nie zostanie podważony z całkiem innych powodów, których nie brakuje. O wielu z nich poczytasz na moim blogu 😉

Jeżeli szukasz pomocy prawnej, serdecznie zapraszam Cię do kontaktu. Odezwij się do mnie!

tel. 781 781 229mejl: kancelaria@kozlowskiradca.pl