Krzysztof Kozłowski

radca prawny
mediator

Jestem niepoprawnym entuzjastą prawa. Szczególnie bliskie jest mi prawo spadkowe i działkowe (dot. ROD), w których się specjalizuję. Obraną specjalizację uzupełniam kompetencjami z zakresu negocjacji i mediacji. Na co dzień pracuję w Warszawie, lecz wspieram Klientów z całego kraju.
[Więcej >>>]

Chcę podważyć testament

Prawo karne ma to do siebie, że często wkracza na terytorium innych dziedzin prawa, także prawa spadkowego. A może raczej to niektórzy ludzie wchodzą w drogę prawu spadkowemu? Popełniając przestępstwa na szkodę spadkobierców lub ingerujące w swobodę wyrażenia ostatniej woli przez spadkodawcę.

Tak czy inaczej, wątki kryminalne nie są sprawom o spadek obce.

Przestępstwa w sprawach spadkowych - wywiad z mec. Tomaszem KazubskimJeżeli chcesz dowiedzieć się, o jakie przestępstwa może chodzić i jak przepisy Kodeksu karnego postrzegają różne zachowania spadkobierców, czytaj dalej.

Bo dziś na blogu wyjątkowa ku temu okazja, wywiad z mec. Tomaszem Kazubskim (adwokat Rybnik), specjalizującym się w prawie karnym.

Kończąc wstęp, serdecznie zapraszam do lektury 🙂

***

K.K.: Jednym z możliwych powodów nieważności testamentu jest sporządzenie go pod wpływem groźby. Kiedy mamy do czynienia z groźbą, a kiedy jedynie z sugestią lub opinią?

T.K.: Groźba w prawie spadkowym, a szczególnie w zakresie badania nieważności testamentu jest określana bardzo szeroko. I za bardzo nie ma nic wspólnego z prawem karnym, bowiem groźba ta nawet nie musi być bezprawna.

Ponadto badana jest w konkretnym przypadku, czyli subiektywnie z punktu widzenia konkretnego spadkodawcy, jego stanu zdrowia i położenia życiowego. Zupełnie nie bierze się pod uwagę obiektywnego pojęcia groźby, czyli jakiegoś wzorca zachowania dla przeciętnego człowieka.

Zatem groźbą jest zmuszenie starszej osoby do napisania testamentu na osobę, która się nią opiekuje. Szczególnie wtedy, kiedy jest to osoba schorowana i wie, że nikt inny się nią nie zajmie i zostanie sama w przysłowiowych 4 ścianach pustego mieszkania. Groźba musi być wyrażeniem działania, które zrealizuje wypowiadający groźby lub inna osoba, ale jest to zależne od woli grożącego.

Przykładowo syn może grozić, że nie zaopiekuje się chorym ojcem jak wyjdzie ze szpitala, jeżeli ten nie przepisze domu na niego w testamencie. Inny przykład to była żona grozi byłemu mężowi, że jak nie przepisze mieszkania na ich wspólnego syna, to ona spowoduje, że syn przestanie opiekować się ojcem.

Sugestia lub opinia to formy pomocy, z której zawsze testator, czyli piszący testament, może korzystać. Wydaje się, że sugestia jest wtedy, kiedy można by to ująć w zwrot językowy: gdybym był Tobą to zrobiłbym tak i tak. Opinia zaś może być bardziej ogólna. Na zasadzie: dzieci mają swoje rodziny, zaglądają do Ciebie 2 razy do roku. Moi znajomi piszą testamenty i wpisują w nich osoby, które się nimi opiekują na starość.

K.K.: Czy dla stwierdzenia, czy miała miejsce groźba, czy nie, mogą mieć znaczenie niebezpośrednie okoliczności, takie jak relacje osobiste lub ekonomiczne między grożącym a jego ofiarą?

T.K.: Tak, jeżeli ktoś się opiekuje testatorem to jak najbardziej, tak jak zostało to wcześniej opisane. Nie ma jednak znaczenia samo to, czy ktoś jest mężem, żoną, dzieckiem, czy osobą spoza rodziny. Co do relacji ekonomicznych to jedynie w takim zakresie, że jest to przedmiot groźby lub pośredni skutek.

Przykładowo jeżeli córka żąda zapisania na jej rzecz mieszkania w testamencie, a sama pomaga finansowo biednej mamie, to pomimo, że groźby będą ogólne np. jak nie zapiszesz mi mieszkania to nie chcę Cię znać, to w testatorce może pojawić się obawa, że nagle nie wystarczy jej pieniędzy na lekarstwa i nic nie będzie w stanie z tym zrobić.

K.K.: Jakimi środkami dowodowymi najłatwiej wykazać groźbę, gdy ofiara przestępstwa (np. spadkodawca) nie żyje?

T.K.: Przede wszystkim zeznaniami świadków i niestety jest to bardzo trudne. Nie muszą to być świadkowie naoczni, bo wielokrotnie takie starsze osoby żalą się innym, że tak się właśnie wydarzyło.

Trzeba pamiętać, że muszą to być groźby, czyli wypowiedziane lub napisane słowa. Nie mogą to być same obawy testatora, że jeżeli nie napisze testamentu o danej treści to ma uzasadnione obawy, że może to doprowadzić do jakiejś niepożądanej reakcji innej osoby.

I trzeba pamiętać, że groźba w tym przypadku jest niezmiernie szeroka, zatem nie musi chodzić o groźbę bezprawną z Kodeksu karnego.

K.K.: Czy zatajenie informacji o istnieniu testamentu lub kręgu spadkobierców może być karalne?

T.K.: Tak, jak najbardziej. Sąd cywilny przyjmuje tak zwane zapewnienie spadkowe.

Potencjalni spadkobiercy, choć jeden z nich musi złożyć zapewnienie spadkowe, czyli wskazać wszystkich spadkobierców po zmarłym oraz przedstawić oświadczenie o wiedzy jaką posiada na temat istnienia testamentów pozostawionych przez zmarłego. Jeżeli jest kilku spadkobierców to nie wszyscy muszą składać zapewnienie spadkowe.

W przypadku jeżeli jednak je składają to mają obowiązek oświadczać zgodnie z prawdą, która jest im wiadoma. Jeżeli zatają świadomie jakieś informacje to odpowiadają karnie jak za składanie fałszywych zeznań.

K.K.: Testament ustny jest najczęściej fałszowanym rodzajem testamentów w Polsce. Kto w takiej sytuacji ponosi odpowiedzialność karną i jak ona wygląda? Jak można udowodnić, że doszło do przestępstwa?

T.K.: Odpowiada karnie każdy, kto w postępowaniu cywilnym dotyczącym testamentu ustnego zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę. Przede wszystkim świadkowie tego testamentu, bo ich sąd w pierwszej kolejności bierze pod uwagę.

Jednak inne osoby również mogą odpowiadać karnie np. były mąż, który chce, aby dziedziczyła ich wspólna córka może zeznawać nieprawdę próbując obalić testament ustny i zeznając np. że rozmawiał z sąsiadem, który wyjechał do Anglii, ale on opowiadał, że tego dnia testatorka była w ciągu alkoholowym i tam po prostu była libacja.

Poza zeznaniami świadków ważne są opinie biegłych i dokumentacja medyczna. Tak jak przy każdej tego typu sprawie.

K.K.: Czy rozporządzenie majątkiem spadkowym przez osobę niebędącą spadkobiercą, ale posiadającą rzeczywisty dostęp do majątku – klucze do mieszkania, kody do bankowości etc. – powoduje odpowiedzialność karną, czy tylko cywilną?

T.K.: Powoduje odpowiedzialność karną jeżeli rozporządzenie majątkiem rozumiemy jako pozbycie się majątku lub uniemożliwienie korzystanie z niego przez spadkobierców. Przykładowo kto wyprzedaje rzeczy to popełnia przestępstwo przywłaszczenia mienia. Jeżeli pobierze pieniądze mając kartę bankomatową lub kody do bankowości to popełnia kradzież z włamaniem.

Jeżeli jednak rozporządzenie majątkiem rozumiemy jako korzystanie z niego do czasu odnalezienia się spadkobierców to w zależności od sytuacji może to być wykroczenie, przestępstwo lub co najwyżej sprawa cywilna.

Trzeba pamiętać, że spadkobiercą jest się w chwili śmierci, więc nie potrzeba do tego wyroku sądu lub oświadczenia o przyjęciu spadku. Zatem od razu cały majątek ma nowego właściciela.

To nie jest tak, że do czasu zakończenia postępowania spadkowego rzeczy są takie jakby niczyje. Dopiero później może okazać się, kto ostatecznie został spadkobiercą, ale z mocy prawa następuje to wstecz, czyli od chwili śmierci. Nawet jeśli ktoś na podstawie wyroku sądu zostanie uznany np. spadkobiercą ustawowym, a później odnajdzie się testament, to wyrok w tym zakresie może się zmienić. Jednak zawsze jest jakiś właściciel.

Jeżeli ktoś niebędący spadkobiercą używa danej rzeczy i zachowuje się jak właściciel to popełnia przestępstwo przywłaszczenia mienia. Jeżeli używa rzecz ruchomą krótkotrwale z zamiarem jej zwrotu to popełnia wykroczenie samowolnego używania cudzej rzeczy ruchomej.

K.K.: Jakie inne czyny zabronione mogą zostać popełnione na szkodę spadkobierców? Które z nich dotyczą testamentów? Które mogą mieć miejsce w toku postępowania sądowego o stwierdzenie nabycia spadku?

T.K.: Można sfałszować testament i posłużyć się nim, wtedy popełnia się m.in. przestępstwo oszustwa. Można tylko podrobić testament bez jego użycia, wtedy popełnia się przestępstwo fałszerstwa dokumentów. Trzeba pamiętać o tych, o których już wcześniej wspominałem, a mianowicie składanie fałszywych zeznań, w tym świadome, błędne złożenie oświadczeń o spadkobiercach oraz o testamentach.

Osobną kwestią jest korzystanie z rzeczy przez jednego ze spadkobierców z jednoczesnym uniemożliwieniem korzystania z niej przez pozostałych. Wtedy taka osoba popełnia przestępstwo przywłaszczenia mienia. Dotyczy to zarówno rzeczy ruchomych jak i nieruchomości, czyli mieszkania, domu lub nawet gruntu.

Inaczej sprawa wygląda, jeżeli jeden ze spadkobierców korzysta z rzeczy nawet wbrew innym spadkobiercom, ale umożliwia również korzystanie z tej rzeczy pozostałym, jednak oni np. nie chcą w ten sposób. Wtedy co najwyżej mamy do czynienia ze sprawą cywilną, czyli wzajemnymi rozliczeniami finansowymi.

Bardzo rzadkie przestępstwa to te związane z opiniami biegłych lub przestępcze działanie kuratorów spadkobierców nieznanych z miejsca pobytu, czyli kiedy ze względu na niemożność ustalenia miejsca pobytu spadkobiercy jego interesy reprezentuje kurator ustanowiony przez sąd.

Może on porozumieć się z innymi spadkobiercami i w zamian za korzyść majątkową źle prowadzić sprawę. Identycznie sprawa wygląda w przypadku przedstawicieli ustawowych (najczęściej rodziców) małoletnich spadkobierców, którzy mogą wprowadzić w błąd sąd rodzinny w celu uzyskania zgody na odrzucenie spadku, a następnie sami mogą uzyskać korzyść majątkową z tej sytuacji.

K.K.: Serdecznie dziękuję za poświęcony czas i podzielenie się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem.

***

Po przeczytaniu: „Przestępstwa w sprawach spadkowych – wywiad z mec. Tomaszem Kazubskim”, zapraszam również do lektury:

Śmierć uczestnika postępowania spadkowego, o czym pisałem ostatnio na blogu TUTAJ, powoduje zawieszenie postępowania, a w najgorszym wypadku (i po upływie stosownego czasu) jego umorzenie.

Jak sobie poradzić z taką sytuacją?

Z pewnością chciałbyś, by w razie śmierci uczestnika postępowania spadkowego i zawieszenia sprawy sąd ustalił następców prawnych zmarłego i sprawę podjął.

(ja bym chciał. Bardzo!)

Niestety, ale… nie. Nic z tego.

Sąd w takich sytuacjach ogranicza się do zawieszenia postępowania.

Niekiedy, gdy sędziemu zależy, zdarza się, że wyśle dodatkowo pismo do pozostałych uczestników sprawy lub ich pełnomocników o wskazanie następców prawnych zmarłego.

Jeżeli nikt ich nie wskaże sprawa pozostaje zawieszona. I tyle.

I pół biedy, gdy spadkobiercom zmarłego zależy na kontynuowaniu sprawy, co ma miejsce wówczas, gdy liczą na wygranie sprawy, a w skład spadku wchodzą aktywa, a nie pasywa (długi).

Bo wtedy spadkobiercy zmarłego starają się jak najszybciej przeprowadzić nową sprawę spadkową (po zmarłym uczestniku postępowania) i złożyć w sądzie niezbędne dokumenty, wskazując na siebie jako prawowitych następców prawnych.

Dochodzi do podjęcia postępowania i sprawa toczy się dalej.

Pięknie 🙂

Gorzej, gdy zmarły uczestnik był na przegranej pozycji i jego spadkobiercom nie zależy na kontynuowaniu sprawy. Bo to nie tylko wiele zachodu i konieczność rozeznania w gąszczu przepisów prawa, ale też realne ryzyko poniesienia kosztów postępowania…

Wtedy cały ciężar walki o podjęcie postępowania spoczywa na uczestniku, któremu zależy. Na przewidywanym zwycięzcy 🙂

Śmierć uczestnika postępowania spadkowego a sposoby wyjścia z impasu

Jak więc zawalczyć, by sięgnąć po złoto?

Śmierć uczestnika postępowania sądowego

(w przenośni, a nierzadko również dosłownie. Ludzie różne rzeczy zostawiają w spadku 😉 )

Stosowne przepisy, umiejętnie wykorzystane i poparte solidną argumentacją, pozwalają uzyskać informacje o zmarłym uczestniku i jego spadkobiercach.

Uzyskać stosowne dokumenty. I w końcu przeprowadzić po nim sprawę spadkową.

(mimo że tym powinni się zająć jego spadkobiercy)

Można też, choć nie jest to ani łatwe ani oczywiste, pogrzebać w aktach sprawy i w oparciu o posiadane strzępy informacji przekonać sąd, by na nasz wniosek podjął określone działania, które przybliżą nas do pozyskania stosownych danych o następcach prawnych zmarłego.

Sąd może dużo więcej niż my. Ale generalnie nie jest do tego zobowiązany. I trzeba umieć go przekonać, że może i powinien nam pomóc.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, by się nie załamać nieoczekiwanym zwrotem akcji i mieć plan. Plan, który pozwoli na sprawne podjęcie postępowania.

Nim śmierć uczestnika postępowania spadkowego doprowadzi do kolejnej śmierci. Śmierci postępowania sądowego. Jego umorzenia.

Śmierć uczestnika postępowania spadkowego powoduje zawieszenie postępowania, co może doprowadzić nawet do jego umorzenia. Ma więc bardzo poważne konsekwencje dla każdej sprawy spadkowej.

Śmierć jest nierozerwalnie związana z prawem spadkowym. To oczywiste.

śmierć uczestnika postępowania spadkowego

Jednak mało kto spodziewa się sytuacji, gdy w trakcie sprawy spadkowej umiera jeden z jej uczestników. A więc ktoś ze spadkobierców.

Gdy uczestnik sprawy spadkowej umiera, sam staje się spadkodawcą. Zaś jego spadkobiercy następcami prawnymi, którzy powinni wejść w jego miejsce jako nowi uczestnicy postępowania spadkowego.

Dochodzi więc do nieoczekiwanej roszady w kręgu uczestników sprawy spadkowej.

Roszady, na którą mało kto jest przygotowany. Mimo że coś trzeba z nią zrobić, zrobić dobrze i w odpowiednim czasie.

Śmierć uczestnika postępowania spadkowego a działania sądu

Po zawiadomieniu sądu o śmierci uczestnika postępowania spadkowego, sąd musi zawiesić postępowanie z urzędu (a więc bez czyjegokolwiek wniosku). Zawieszenie obowiązuje z mocą wsteczną – od daty śmierci uczestnika sprawy.

W okresie zawieszenia postępowania żadne terminy nie biegną, a sąd przeważnie podejmuje tylko czynności związane z podjęciem postępowania.

Powyższe sprawia, że w sprawie nic się nie dzieje. Jest “zamrożona” bardziej, niż na skutek epidemii koronawirusa.

A skoro tak, to podważenie testamentu również musi poczekać. Spadek i werdykt, komu się on należy, czekają…

Na co?

W większości przypadków na zgłoszenie się do sprawy lub przynajmniej wskazanie następców prawnych zmarłego uczestnika postępowania.

I nie czekają wiecznie, bo po upływie pięciu lat od wydania postanowienia o zawieszeniu postępowania sąd musi umorzyć postępowanie.

Zamknąć sprawę bez wydania rozstrzygnięcia.

(to boli. Zwłaszcza, gdy sprawy toczą się nierzadko kilka lat)

Co można z tym zrobić? Jak ratować swoją sprawę? Czytać tego bloga 🙂

Bo o tym, jak poradzić sobie w sytuacji śmierci uczestnika postępowania spadkowego, podejmując własne, aktywne działania, napiszę już za kilka dni. (PS. Ten artykuł przeczytasz tutaj>>).

Jak dobrze być znowu w sądzie!

Krzysztof Kozłowski30 czerwca 2020Komentarze (0)

Epidemia koronawirusa poważnie wpłynęła na pracę sądów, w praktyce prowadząc do zamrożenia wszelkich toczących się spraw spadkowych.

W szczególności dotknęło to spraw o stwierdzenie nabycia spadku, a więc postępowań, w trakcie których dochodzi do prób podważenia testamentu.

Pisałem o tym na blogu, wyjaśniając, jak w obecnym czasie (nie) funkcjonują sądy.

Znowu w sądzie

Dziś, chociaż do końca epidemii jeszcze daleko, zniesiono większość ograniczeń. Do “pracy” wróciły również sądy. Ale w sposób daleko inny od znanego nam sprzed kilku miesięcy.

Jak wygląd sądowa “nowa rzeczywistość” ?

W kolejnych tygodniach czerwca sędziowie zaczęli prowadzić rozprawy. Już w połowie miesiąca miałem przyjemność pojawić się w tym celu w sądzie.

Tym większą, że dotyczyła mojego konika, a więc postępowania spadkowego z podważeniem testamentu 🙂

Zapoznanie się z aktami sprawy

Pierwsza zmiana dotyczyła pracy czytelni akt.

Chcąc zapoznać się z aktami przed rozprawą (aby nie dać się zaskoczyć przeciwnikom, zwłaszcza gdy mają brzydki zwyczaj składania pism procesowych z opóźnieniem, wbrew zarządzeniom sądu) nie mogłem swobodnie określić dnia i godziny mojej wizyty w sądzie.

Z uwagi na dążenie do ograniczenia liczby osób przebywających jednocześnie w pomieszczeniach sądu wskazano mi konkretny dzień i godzinę, kiedy mogłem zapoznać się z aktami.

Przy wejściu do sądu zmierzono mi temperaturę, poproszono o dezynfekcję rąk i pouczono o konieczności noszenia maseczki.

Idąc korytarzami, nie dało się zapomnieć o epidemii. Większość miejsc do siedzenia była zaklejona żółto-czarnymi taśmami, okienko kasy sądu było nieczynne, a na ścianach pojawiły się dozowniki z płynem dezynfekującym.

W samej czytelni akt dostępne były tylko niektóre, wskazane przez pracownika sądu, stoły.

Rozprawa sądowa “po nowemu”

Później przyszedł Dzień Sądu, a przynajmniej dzień sądu doczesnego 😉

Do zwyczajnych emocji, jakie towarzyszą każdej rozprawie, doszedł dodatkowy dreszczyk niepewności…

Czy zostaniemy wpuszczeni na rozprawę? A co jeśli zostanę odizolowany i mój Klient pozostanie bez pełnomocnika?

Musisz bowiem wiedzieć, że zgodnie z najnowszymi wytycznymi, osoby o podwyższonej temperaturze ciała nie mogą wziąć udziału w rozprawie. I nie chodzi tu o jakąś wysoką gorączkę, lecz o temperaturę równą lub wyższą niż 37,5 C.

Może się więc zdarzyć, że ktoś, kto czuł się dobrze poprzedniego dnia, nazajutrz będzie miał wyższą temperaturę.

I na salę sądowa nie wejdzie.

Niekoniecznie z powodu koronawirusa. Ale trzeba “dmuchać” na zimne i sądy to robią.

Ważne więc, by uprzedzić swojego Klienta o takiej możliwości i dokładnie wytłumaczyć, jak powinien zachować się w tego rodzaju kryzysowej sytuacji.

W mojej sprawie na szczęście obyło się bez zwiedzania sądowej izolatki 😉

A jak wyglądała sama rozprawa?

Pleksiglasowe osłony, sędzia w przyłbicy, a uczestnicy sprawy w maseczkach. Pojedyncze wchodzenie na salę i obowiązkowa dezynfekcja rąk przed zajęciem miejsc. Zachowanie 2-metrowego odstępu, także między Klientem a jego pełnomocnikiem.

Zakaz składania pism procesowych na rozprawie – zamiast tego biuro podawcze i 24h kwarantanna.

I nieobecność większości uczestników i świadków, z powodu obawy o ryzyko zakażenia koronawirusem, wykazywania objawów chorobowych lub styczności z takimi osobami.

Tak więc przy sprawach, gdzie jest wielu uczestników, nie jest lekko. Należy się nastawić na większą liczbę rozpraw i dłuższy czas trwania postępowania. Trudno bowiem zgromadzić wszystkich w jednym miejscu i czasie.

Wiele zależy od sędziego, który może lepiej lub gorzej wykorzystać czas i możliwości konkretnej rozprawy, wydać odpowiednie zarządzenia. Organizacja i planowanie, ważne od zawsze w każdym postępowaniu, w “nowej rzeczywistości” jeszcze bardziej zyskują na znaczeniu.

Tak czy inaczej…

… jak dobrze być znowu w sądzie! 🙂

Opowiadałem Ci już o testamencie osoby ubezwłasnowolnionej i testamencie przed ubezwłasnowolnieniem. Więc dzisiaj chciałbym pokazać Ci kilka przykładów. W temacie: ubezwłasnowolnienie a testament.

Jedziemy 🙂

Jest 2020 rok. Sporządzam testament własnoręczny. Mija 8 lat i okazuje się, że w 2028 r. zostaję ubezwłasnowolniony (nie ma żadnego znaczenia, czy całkowicie czy częściowo).

Czy mój testament pozostaje ważny?

TAK!

Bo na dzień sporządzenia testamentu nie byłem ubezwłasnowolniony, a obowiązujący w tym dniu przepis stanowił, że mając pełną zdolność do czynności prawnych mogę sporządzić testament.

To co wydarzyło się później nie powoduje nieważności testamentu.

Bo to było później 🙂

Ok, inny przykład.

Jest rok 1990. Zostałem ubezwłasnowolniony przez sąd. Ale mija 10 lat i w 2020 r. sąd uchyla ubezwłasnowolnienie. W 2022 r. sporządzam testament.

Czy testament będzie ważny?

Znowu, TAK!

ubezwłasnowolnienie a testament

Bo na dzień sporządzenia testamentu nie jestem ubezwłasnowolniony i przepis pozwala mi na sporządzenie testamentu.

(zakładając że do 2022 r. prawo nie ulegnie zmianie. Co przecież może się zdarzyć każdej nocy, na posiedzeniu Sejmu 😉 )

Ubezwłasnowolnienie a testament – spadkowa zgaduj zgadula

Kończąc, jeszcze jedna, obiecana Ci prawnicza zagwozdka. A co jeśli…

Spadkodawca cierpi na chorobę psychiczną, która hipotetycznie uzasadnia jego ubezwłasnowolnienie, ale nie został ubezwłasnowolniony? Bo nigdy nie toczyła się sprawa o ubezwłasnowolnienie?

Czy jego testament będzie ważny?

Ha! 🙂

A może Ty znasz odpowiedź na to pytanie? Albo przynajmniej spróbujesz pokombinować? Zostaw komentarz!

Pogłówkujmy razem 🙂

Ubezwłasnowolnienie a testament to złożony temat. Budzący wiele wątpliwości i pytań ze strony Klientów. Mam nadzieję, że cykl artykułów na blogu wyjaśnił chociaż część z nich 🙂